DKS Dobre Miasto - MLKS Motor Lubawa (1:0) 2:3

Opublikowano:

Lubawski Motor rozegrał VIII kolejkę forBET IV ligi z DKS Dobre Miasto. Mecz rozgrywany był na stadionie w Jezioranach. W ubiegłym sezonie forBET IV ligi drużyny spotkały się dwukrotnie. W rundzie jesiennej padł remis 1:1. Natomiast na wiosnę w Lubawie DKS Dobre Miasto przegrał 1:2.

W tym sezonie drużyna z Dobrego Miasta spisuje się dobrze i zajmuje 7 miejsce w tabeli, goście czyli Motor Lubawa 9. 

W drużynie Motoru w ostatnich spotkaniach kilku czołowych zawodników doznało  kontuzji, kibice zastanawiali się w jakim składzie zawodnicy z Lubawy wybiegną na boisko. Po ostatnim słabym okresie gry gości, wszyscy liczyli, że to tylko chwilowy kryzys i oczekiwali trzech punktów. Tak też się stało, choć do końca była wielka  niewiadoma.

Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobyli gospodarze po golu Lubaka w 36 minucie. Motor miał kilka okazji do wyrównania, ale brakowało skuteczności. Pierwsza połowa kończy się wynikiem 0:1.

W drugiej połowie było ciekawiej, choć dopiero pod koniec spotkania padały bramki. Kacper Nawrocki zdobył dwie bramki w 71 i 73 minucie. Goście w końcówce  wyrównali po golu Bendyka, ale Grzesiu Ewertowski w 91 minucie zdobył bramkę na 2:3 i Motor zdobył trzy punkty. Druga połowa bardzo ciekawa, choć końcówka nerwowa, ale Motor zdobył cenne trzy punkty i to jest bardzo ważne. 

Po ostatnich pechowych spotkaniach tym razem szczęście uśmiechnęło się do drużyny Motoru Lubawa. Jak zwykle w końcówce młodzi zawodnicy pokazali klasę, a Grzegorz Ewertowski zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie, myślę że nie ostatnią. Po dzisiejszym  zwycięstwie  drużyna Motoru awansowała  na 7 miejsce w tabeli.

Udało się nam  porozmawiać z trenerem Krzysztofem Malinowskim po meczu z DKS Dobre Miasto, który szczerze powiedział - Pokazaliśmy niedowiarkom, że w zeszłym tygodniu po czerwonej kartce nie byliśmy sobą i kontynuujemy serie dobrych meczów. Po pierwszej połowie najgorszy był wynik i fakt, że nie trafiliśmy czterech setek. Po przerwie graliśmy lepiej pod bramką rywala i gdy już wydawało się, że mecz skończy się wynikiem 2:1 dla nas tracimy bramkę po błędzie w defensywie. Po minucie znowu euforia, świetna sytuacja Nawrockiego i Grzesiu Ewertowski daje nam zwycięstwo. Myślę, że zasłużone trzy punkty i chwała chłopakom, że mimo wielu kontuzji daliśmy radę. Oczywiście nie wiemy czy w następnym meczu zagra Andrzej Skindel, Kacper Nawrocki, Mateusz Szymański czy Łukasz Goździejewski, ale to jest mocna grupa mentalnie i wierzę w nich.zakończył  zmęczony, ale zadowolony trener Motoru Lubawa.

Muszę się przyznać publicznie, że ja również byłem tym niedowiarkiem!

(mz)